„Gazeta” w Marketingu – Prosty Trik Perswazyjny

Banki niewątpliwie zarabiają krocie. Co 3 Polak ma jakiś kredyt w banku. Rzecz jasna dla banku taka sytuacja jest wymarzona. Problem polega na tym, że banki muszą walczyć o klienta i w jakiś sposób go przyciągnąć. Najlepsze banki nie mają z tym problemów, ale te mniejsze już tak.

…więc co można zrobić? Użyć marketingu, aby prześcignąć konkurencję. Niestety reklama jest droga i coraz trudniej pozyskać klienta, który jak mucha lgnie do liderów.

Jak pewnie wiesz banki mają przeróżne techniki marketingowe. Jedne reklamują się w telewizji, inne w prasie, czy radiu, a jeszcze inne sponsorują duże wydarzenia.

Większość reklam jest droga, ale jest alternatywna droga do promocji usług. Metodę o której zaraz powiem możesz wykorzystać w niemal każdym małym biznesie.

Moja inspiracja przyszła sama – w czasie śniadania od Kasy Stefczyka.

Marketing banków

Po aferze z Amber Gold ludzie jak ognia unikają mniejszych banków. Nie ważne, że SKOK Stefczyka nie jest parabankiem, ważne są nastroje konsumentów.

Co więc zrobili specjaliści od Stefczyka na moim terenie?

Wydrukowali gazetę „Czas Stefczyka”. Rzecz jasna gazeta jest bezpłatna i zawiera wiele ciekawych artykułów. No i oczywiście w środku mamy reklamę KASY.

Dlaczego GAZETA?

Przede wszystkim dlatego, że gazeta w ludzkiej świadomości jest źródłem informacji – nie reklamą. Źródłem które rzadko się podważa.

Klientami banków są najczęściej osoby po 30 roku życia, które wychowały się na gazetach.

Dlatego większość ludzi traktuje taką reklamę NIE JAK REKLAMĘ, a jak źródło informacji.

Nawet jeśli wiesz, że gazeta jest sponsorowana, to i tak podświadomie czytasz gazetę.

Przełożenie na konwersję jest tym większe im opierasz się na mocniejszym źródle, któremu ludzie ufają.

Spójrz. Dlaczego większość copywriterów powołuje się w swoim marketingu na Biblię? W perswazji ważny jest element zaufania. Żeby słowa nie były podważane należy znaleźć zewnętrzene źródła potwierdzające ich słuszność. A jakie jest najlepsze źródło dla zwykłego człowieka? Biblia!

Wykorzystanie gazety powoduje, że większość ludzi uważa jej słowa za prawdziwe. Dodatkowo taka reklama jest tania jak barszcz. Wystarczy wydrukować gazetę w kilku tysiącach egzemplarzy, poprosić listonosza, aby ją dostarczył i czekać na bezpośrednią odpowiedź.

Wierz mi lub nie, ale ta reklama przyniesie im klientów i to w mało nachalny sposób. Dziś ludzie mają czujniki „antyreklamowe”, a kiedy dasz im gazetę zadziałasz pod ich radarem. Co dobrze wie Skok Stefczyka. Gratuluję pomysłu 😉

W moich miesięcznikach będziemy poruszać wiele takich „sprytnych technik”, które działają pod radarem klienta. Pokażę Ci również jak wdrożyć różne rozwiązania bezpośrednio do Twojej działalności. Wszystkie materiały dostaniesz do domu, albo biura. Zapisz się tutaj.

Pozdrawiam,
Adrian Kołodziej

O Adrian Kołodziej

Adrian Kołodziej jest najwyżej opłacanym konsultantem biznesowym typu direct response w Polsce. Pomaga małym firmom uzyskać maksymalny profit z reklam i kampanii internetowych. Dołącz do mnie w Google+

30 myśli nt. „„Gazeta” w Marketingu – Prosty Trik Perswazyjny

  1. Wspaniały pomysł, ja również gratuluje skokowi, a tobie Adrian za jak zwykle bystre oko do tricków marketingowych. Tylko z godnie z prawem marketingu, zastanawiam się czy dobrze jest żeby owa gazeta była darmowa, można ją np zrobić w bardzo niskiej cenie, zwykle jeśli człowiek dostaje coś za darmo to traktuje to jako bezwartościowe.
    Wiadomo że gazeta sama w sobie ma już tą „renomę” i będzie szybciej przejrzana niż ulotka, ale czy np nie wysłać egzemplarza za free, naładowanego wartościowymi treściami, i w nim zapytać czy przysyłać gazetę za powiedzmy 1 zł. Wtedy jest większe prawdopodobieństwo że taka osoba ją przeczyta bo przecież zapłaciła za nią a tam bez problemu pośród wartościowych treści można umieścić reklamy banku.

  2. Wiele osób zapomina o tradycyjnych kanałach reklamy. Uważają, że są nieskuteczne. Taka gazeta to według mnie świetny sposób na nawiązanie relacji z klientem. W ten sposób klient otrzymuję od nas wartość i zaczyna nam ufać.

  3. Trik dość znany – mało tego, niewielu ludzi wie, że z gazety można pozyskać linka 😉 Mówię serio. Jak się okazuje, te linki mogą mieć naprawdę dużą wartość. Dodatkowo okazuje się, że na takiej gazecie można „nawet” zarobić.

  4. :) Pomysł stary ale nadal jary. Kilka lat temu podłapały go lokalne agencje reklamowe i wszystko było by OK gdyby nie zrobili z tych gazet czystych gazetek reklamowych gdzie tekstu było na pół strony, a na pozostałe 1,5 same kolorowe reklamy!

    Listonoszowi trzeba zapłacić za rozdanie gazetek ale można zostawić je w sklepach spożywczych 😉

  5. Chciałem zauważyć, że Kasa Stefczyka i pochodne nie są bankami i nie podlegają nadzorowi bankowemu.
    A co do reklam banków to mam obrzydzenie jesli chodzi o poziom kłamstwa, podawanie malutkimi literkami, że właśnie mini rata jest po lichwiarsku oprocentowana bo jakoś wstydzą się pokazywać RRSO świadczy o tym i takich banków nalezy unikać.
    Niestety większość ludzi nie umie czytać.

  6. Na ogłoszeniach zjadłem zęby i powiem tak. Gazety jako źródło reklamy dla banku – tak, ale możliwość powiązania tego z zarabianiem w necie – o nie : ) Owszem portale ogłoszeniowe tak…

      • Adrian, testowałem gazety w Łodzi, kilka opcji w różnych konfiguracjach i efekty były niskie ; ) Gdybym promował „bank” – ba, efekty pewnie byłyby lepsze. Oprócz banku jest jeszcze jeden dział, który wchodzi w grę – usługi towarzyskie… Prawda jest taka, że obecnie gazety są bardziej kwestią budowania wizerunku i umacniania marki niż sposobem na zdobywanie „możliwości biznesowych”. Nie neguję tej metody, ale stanowi ona dodatek…

        • Reklama, reklamie nie równa. Dobre ogłoszenie w gazecie nie wygląda jak ogłoszenie. Jaki dałeś komunikat do rynku? Co mu chciałeś powiedzieć. Jaki miałeś produkt? W jaki sposób klient mógł zareagować? Jaki prospekt, czyta Twoją gazetę?

          Założę się, że gdy wyślesz mi swoją kopię oferty znajdziemy w niej przyczynę niskiej skuteczności.

          Wiele firm mówi, że bazy adresowe już nie działają. Czy trzeba im wierzyć? Nie. U mnie działają i u moich klientów również. Tylko trzeba wiedzieć jak im sprzedawać.

          Dyskusja „na sucho” nie ma sensu. Musiałbym widzieć kopię twojej reklamy. Inaczej nie jestem wstanie ocenić dlaczego miałeś niską skuteczność;)

          • Ale zarzuciłeś pytań ; ) U mnie też działają, ale ogłoszenia online i budują szybko bazę kiedy trzeba – to jest moja specjalizacja. W gazety offline nie wnikam, zostawiam je bankom…

  7. Trochę raczkuję w temacie ogłoszeń, jednak pomysł gazety spodobał mi się :) Mam wrażenie, że jest to „niezagospodarowany” obszar dla użytkowników internetu. Z jednej strony jeszcze nie przekonani do sieci a z drugiej strony już posiadający narzędzia i wiedzę jak jej używać. Potrzebny im tylko impuls, który zaakceptują :)

  8. Takie „gazety” reklamowe zastosowałem pierwszy raz około 1,5 roku temu.
    Ich skuteczność?
    W usługach telekomunikacyjnych wręcz przerażająco większa niż intensywnych kampanii ulotkowych. Ulotki poniżej 1%, gazetki kilkukrotnie więcej.

  9. Gazeta faktycznie może przyciągnąć starsze pokolenie, ale chyba nieświadomie zrezygnowali z tego młodszego. wystarczy dodrukować na właściwych stronach kilka kodów QR i jest szansa na zaciekawienie pokolenia smartfonowego / tej części jednak ,które ma już jakieś pieniądze /
    Dodatkowo jeszcze można wtedy mierzyć w pewnym zakresie skuteczność gazety, ulotki, gazetki. Nawet google ma takie darmowe narzędzie.

  10. Tak to prawda,że banki celowo piszą uzasadnienie swojej pożyczki bardzo drobnym drukiem
    w obszernej wymowie , by zniechęcić pożyczkobiorcę do czytania całości tekstu. Właśnie
    tam znajdują się podchwytliwe ,,sztuczki” zastrzegające sobie wierzyciel czyli bank swoje
    roszczenia i nieuzasadnione pretensje pożyczkobiorcy. W przypadku skierowania na drogę
    sądową bank ma argumenty na swoją korzyść i wygrywa proces.

  11. 1. Jak odbierana jest reklama w gazetach darmowych? mln. badań o tym było 10-20 lat temu.
    2.Dobrze ze Merlin i inne czołowe polskie e-biznesy nie sluchaja tej mantry o listach mailingowych tylko robia swoje biznesy od lat 😉

  12. Dobre spostrzeżenie.Zgadza się Adrianie dobrze to ująłeś jest to ominięcie „radarów antyreklamowych” bo gazeta to gazeta czyta się informacje tam zawarte. Dobrze zredagowane informacje reklamowe – tylko pogratulować pomysłu i brać przykład.

  13. Ciekawy artykuł.

    Joe Vitale w książce „Hipnotyczny Marketing” mówi, o „hipnotycznym rozgłosie”
    poprzez pisanie artykułów na gazet. Trzeba oczywiście wiedzieć jak napisać list do redaktora, aby go w ogóle przeczytał. W liście powinien być zawarty artykuł.

    Najlepiej jest zadzwonić, bo wtedy macie pewność, że Was nie oleje, to takich listów dostają dużo.

    Kluczem w tym wszystkim jest opowiedzenie historii w której trzeba sprytnie umieścić informacje o stronie WWW, czy też o Waszym produkcie.

    Taka reklama nic NIE KOSZTUJE, bo redaktorzy sami szukają ciekawych tematów na artykuły.

    PS Fajnie wyglądają te czerwone nagłówki na jasnym blogu.

  14. Pomysł naprawdę dobry. Też myślę, że przyjmie się w ich sytuacji. Tym bardziej, że edukacja finansowa jest ciągle na niskim poziomie, a taka regularna gazeta będzie mogła temu posłużyć, przemycając pomiędzy reklamy.

  15. Podstawą każdego działania jest dobrze obrana strategia.
    Wszystko zależy do kogo celujemy swoją ofertę.

    W omawianym przypadku rzeczywiście było to dobre posunięcie ze strony Kasy Stefczyka. Grupą docelową były osoby po 30 – tym roku życia. Nie miałem nigdy przed sobą tej gazetki, ale sądząc po ilustracji celowali również w osoby o silnym poczuciu patriotyzmu i z wartościami katolickimi. Nie bez powodu wybrali też twarzą swojej firmy Żmijewskiego, który jak wiemy gra rolę księdza w jednym z seriali.

    Po zbadaniu rynku, zorientowali się że oprócz nadszarpniętej opinii parabanków, również podświadome odczucia co do banków zachodnich nie są najlepsze (ostatni kryzys). Dobry strateg wie, że większość Polaków szuka czegoś pośredniego między PKO ( które daje poczucie bezpieczeństwa ale beznadziejną obsługę) a bankami zachodnimi (sprawna obsługa ale większość z nich to placówki franczyzowe) i tu właśnie na zaspokojenie ich potrzeby ukazuje się Kasa Stefczyka.

    Ja osobiście jeszcze udoskonaliłbym ten pomysł, i zamiast wypuszczać swoją gazetkę, zainwestowałbym w serię artykułów sponsorowanych, które robią niesamowitą robotę w prasie lokalnej przy koszcie kilkuset złotych za artykuł.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*